sobota, 6 grudnia 2014

ROZDZIAŁ 1

- Liv, masz plany na wieczór?
- Tak.
- Jakie? - Zapytała moja mama, oczywiście zainteresowana.

Spojrzałam na mój talerz z jedzeniem nie dowierzając. Tak naprawdę nie mam żadnych planów, ponieważ mam tylko trzech przyjaciół. Moją mamę, tatę i młodszego brata, Jamesa. Jest piątkowy wieczór i rodzicie jak zwykle pytają mnie o tą samą frustrująca rzecz. Nawet jeśli nic nie robię. Wolą normalnych nastolatków, którzy wychodzą i upijają się na jakiejś głupiej imprezie. To nigdy do mnie nie przemawiało, ale prawdziwym powodem dla którego nie mam przyjaciół z którymi mogłabym iść na imprezę jest to, że nigdy nie jestem na nią zapraszana. Jednak nie obchodzi mnie to. Nie jestem zazdrosna, jestem zupełnie zadowolona z tego, że mogę zostać w domu i oglądać ostatni odcinek "House Hunters International" z moją mamą.

- Olivia, mówię do ciebie. - Powiedział mój ojciec, machając widelcem przed moją twarzą.
- Tak. Uhm, zamierzam skończyć oglądać piąty sezon "Breaking Bad" - Wymamrotałam.
- Olivia Marie Dawson - Mama westchnęła na moją odpowiedź.
- Robiłaś to w tamtym tygodniu, Livvy. - Dodał mój ojciec.

Spojrzałam na moich rodziców, a potem na Jamesa, który grał w "Flappy Birds" na jego iPhone. Nie mogłam uciec przed rozmową z rodzicami. Powinni się cieszyć, że nie wychodzę, a tym samym nie upijam się i nie zażywam narkotyków albo nie uprawiam seksu z kimś kto nawet nie zna mojego imienia, a następnie nie zachodzę w ciążę. Przynajmniej to stało się Degrassi.

- W tamtym tygodniu oglądałam czwarty sezon. - Poprawiam tatę.
- "Walter di" - James przeczytał z jego telefonu chcąc spojlerować mój aktualnie ulubiony program telewizyjny.

Zatkałam uszy aby uniknąć jego spojlerowania, ale również po to, by nie słyszeć moich rodziców. Wydawałoby się, że każdego dnia martwi ich to, że nie mam przyjaciół. Być w High School i nie posiadać żadnych przyjaciół oprócz mojego brata jest dość smutne. Tak, chciałabym mieć ludzi z którymi mogłabym zjeść lunch, ale dla innych zajęć nie chcę mieć grupy przyjaciół wypełnionej dziewczynami, które będą bardziej fałszywe niż ich farbowane włosy. Każda z nich obgaduje inną, gdy ta tylko wstanie od stołu. Robi mi się niedobrze kiedy myślę jak znajomi mogą obgadywać siebie nawzajem, ale to nie jest powód dla którego nie mam przyjaciół.

Możesz powiedzieć, że jestem nieśmiała. Nie jestem nieśmiała tak bardzo jak te dziewczynki, które chowają się za nogami swojej mamy, ale jestem na tyle nieśmiała, że nie wiem jak zdobyć przyjaciół. James myśli, że nie mam przyjaciół, bo jestem brzydka. Nie chcę zabrzmieć zarozumiale czy coś, ale wiem, że nie jestem brzydka. Owszem, odbiegam od reszty ludzi w High School, ponieważ mam tylko 151 cm wzrostu. Zawsze byłam niska, ale tak naprawdę nigdy mi to nie przeszkadzało dopóki nie poszłam do High School. Ludzie są o wiele wyżsi niż ja i zawsze patrzą na mnie w dół, dosłownie. Zawsze byłam drobna więc to mi nie przejdzie. Tak często jak mój brat mówi mi, że jestem brzydka tak bardzo wiem o tym, że tak nie jest.

- Jak to się dzieje, że nie widzimy żadnego z twoich przyjaciół w naszym domu, Liv? - Zapytała mama.

Nabiłam na widelec kurczaka i zjadłam go próbując jeszcze raz zmienić temat.
- Naprawdę dobry kurczak, mamo. Dodałaś do niego coś nowego?
- Olivia. - Ostrzegła mnie, czekając na odpowiedź.
- Są zajęci, a u nas w domu nie ma co robić. Mam pokazywać im swoje zdjęcia z dzieciństwa? - Powiedziałam.

Rodzicie westchnęli w tym samym momencie, zupełnie jakby się zmówili. To pewnie była pułapka. Wydaję mi się, że uwierzyli, że mam dużo przyjaciół, bo za każdym razem kiedy pytają się o moich znajomych przechodzę do pełnych szczegółów o moich "znajomych" których mam w szkole. Prawdę mówiąc, aktualnie opisuję postać z One Tree Hill, ale oni tego nie wiedzą.

- A jacyś chłopcy w szkole? - Zapytał tata.

Teraz moja kolej na przesadne westchnienie. Jeśli rodzicie nie dręczą mnie o brak przyjaciół, to dręczą mnie faktem, że nie mam chłopaka. Nie ma chłopaka, który by mnie nie lubił. W rzeczywistości mnie lubią. Nawet zapraszają mnie na imprezy, ale im tylko jedno w głowie. Pieprzyć się ze mną. Bycie dziewicą w wieku szesnastu lat nie jest spotykane w Seattle, ale nigdy nie chciałam stracić dziewictwa z chłopakiem, który nawet nie znałby mojego imienia. Wiem, że to brzmi jakbym skarżyła się, że chłopcy ciągle proszą mnie o to samo, ale to jest bardzo irytujące. Jest tutaj jeden chłopak, który przeszkadza mi do kwadratu. Nazywa się Luke Hemmings. Jest typowym niegrzecznym chłopcem. Do szczegółów o nim przejdę później, ale przeraża mnie prawie jak śmierć. Siedzę przed nim na chemii i on zawsze ciągnie mnie za ramiączka od stanika albo robi coś co wzbudzi we mnie jakąś reakcję.

- Mamo - Jęknęłam i oparłam głowę o ręce.
- To proste pytanie, Livvy. - Mówiąc to pokręciła głową.
- Nie odpowiadam na twoje proste pytania. - Odpowiedziałam.
- Są jacyś fajni chłopcy na twoim chemicznym profilu? - Zażartował mój tata.
- Nie.
- Nie chcesz spędzać czasu z osobami, którzy nie są twoją rodziną? - Moja mama zapytała z oczywistymi obawami na jej twarzy.
- Mogę odejść od stołu? - Błagałam.
- Zjadłaś tylko kurczaka. - Zauważył mój tata.
- Jestem pełna. - Skłamałam.

Moi rodzicie spojrzeli na siebie, a potem na mojego brata, który właśnie pisał ze znajomymi na jego telefonie podczas przeżuwania ostatniego kawałka kurczaka.

- Teraz możesz posiedzieć ze swoją rodziną.



Więc jest już 1 rozdział :)
Starałam się przetłumaczyć go najlepiej jak mogłam.
Jeśli coś jest nie tak to śmiało poprawcie mnie :)



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz